Faza liminarna

Mówiąc Faza liminarna składa się z trzech etapów (etapy od trzeciego do piątego względem całego modelu inicjacji). Pierwszy z nich to: B > C (rytuał wyłączenia; symboliczne akty separacji jednostki od społeczeństwa i spraw „tego świata” oraz jej dotychczasowego statusu), drugi to: C > D (jednostka pozostaje poza społeczeństwem i czasem; jej status jest społecznie „pośredni” szczególna intensyfikacja sacrum; liczne tabu; dostęp do inicjowanego tylko dla osób sakralnie oczyszczonych i upoważnionych), a trzeci to: D > E (rytuał włączenia; symboliczne akty ponownej agregacji jednostki do grupy, ale zajmującej nową pozycję społeczną). Pierwszy etap jest niejako pośredni pomiędzy fazą liminarną a preliminarną. Trzeci zaś pośredni między fazą liminarną i postliminarną. Wszystkie zaś wchodzą w skład fazy wyłączenia, egzystencji pośredniej i włączenia jednostki do nowej grupy. Przez większość tego okresu jednostka funkcjonuje poza całą społecznością plemienną. Znajduje się w miejscu odosobnienia, do którego nie mają wstępu (nawet pod groźbą śmierci) osoby niewtajemniczone. Czas i miejsce wyłączenia są bowiem czasem i miejscem sakralnym, i każde przybycie osoby spoza tej sfery grozi zakłóceniem porządku, skalaniem miejsca i czasu świętego. Faza liminarna jest fazą najbardziej istotną i najbardziej pieczołowicie „chronioną”.


Etap III (B > C )

W etapie tym następuje przejście z fazy preliminarnej do liminarnej. Następuje natężenie sacrum, jednostki z świata profanum nie mają już dostępu do świętej przestrzeni, gdzie odbywa się inicjacja, aby nie poznały tajemnicy obrzędu i aby nie zakłóciły poprzez to świętego czasu, miejsca i obrzędu. W przypadku inicjacji dojrzałościowej wyłączenie neofity z świata dziecięcego następuje przeważnie poprzez obrazowe odebranie matkom ich dzieci. Przykładowy opis tego wydarzenia, to odebranie nowicjuszy matkom w plemieniu Murring (1997, Eliade, s.24). Polega ono na tym, że matki siadają z dziećmi przed sobą, a mężczyźni podbiegają do nich i wyrywają im młodych chłopców i odbiegają z nimi w miejsce odosobnienia, gdzie będzie się odbywała inicjacja. Znaczenie tego wydarzenia jest jasne: chodzi o gwałtowne oddzielenie nowicjusza od świata matki, a zatem świata dzieciństwa. Gdy wrócą po okresie inicjacji, nie będą już uważani za dzieci – więcej czasu będą spędzać z dorosłymi mężczyznami. Niewtajemniczonym będzie się mówiło, że teraz, gdy zostali porwani, umrą i ponownie się narodzą jako nowi ludzie, ludzie dorośli. Takie przekonanie będą miały i matki dzieci przechodzących inicjację, i sami nowicjusze, gdyż mówi się im, że niedługo spotkają się z bóstwem, które ich umartwi a potem ożywi. Nadchodzi czas zmiany. Trudno domniemywać co tak naprawdę wiedzą matki wysyłając swoich synów na inicjację i co tak naprawdę czują. Bardziej interesuje mnie stan neofitów, którzy najprawdopodobniej nie wiedzą co ich czeka, wiedzą tylko to, że czeka ich zmiana, tak radykalna jak nigdy dotąd. Zakładając, że chcą tej zmiany, starają się czynić wszystko tak, jak nakazują im ich instruktorzy.


W tym etapie zadawane są najczęściej rany o znaczeniu symbolicznym. Rany te, po pierwsze, podkreślają spotkanie chłopca ze śmiercią, po drugie – wg Bettelheima (op. cit.) – są wyrazem realizacji psychicznych potrzeb człowieka. Rany symboliczne mają różny charakter: od wybicia zęba, poprzez nacięcia na skórze, obrzezanie, aż do – opisywanego w rozdziale drugim – nacięcia podłużnego. Często rany symboliczne były zadawane na genitaliach, co rzeczywiście może być dowodem na to, patrząc przez pryzmat psychoanalizy, że rany te pełnią określoną funkcję w rozwoju człowieka. Rany symboliczne mogą mieć też zupełnie inne znaczenia. „Durkheim zwrócił uwagę na szerokie rozpowszechnienie zwyczaju, zgodnie z którym inicjowani poddają się okrutnym aktom rytualnym, mającym według panujących przeświadczeń pobudzać żywotność danego organu czy określonej części ciała. Na przykład u niektórych Australijczyków bije się nowicjuszy mocno po głowie, aby im lepiej rosły włosy, inni ranią sobie ręce rozżarzonymi patykami, aby nabyć zręczności w rozniecaniu ognia czy zyskać siłę potrzebną do dźwigania wielkich ilości drewna; dziewczęta plemienia Warramunga obcinają sobie część palca wskazującego, wierząc, że dzięki temu będą miały szczęśliwszą rękę przy szukaniu bulw ignamu. Występowanie tego typu przeświadczeń może także tłumaczyć, dlaczego inicjowani i lękają się, i pragną okaleczeń związanych z inicjacją. Mniemania takie wskazują, że akt okaleczenia i jego późniejsze następstwa mogą mieć dla nowicjuszy nadzwyczaj pozytywny sens” (1989, Bettelheim, s.179).


Razem z zadawaniem ran symbolicznych rozpoczyna się często śmierć symboliczna. Chłopcy są „zabijani” przez potwora, złego ducha, mityczne bóstwo. Śmierć symboliczna wiąże się z prostą interpretacją: żeby narodzić się na nowo w nowej postaci, trzeba najpierw umrzeć. Nie można być jednocześnie dzieckiem i dorosłym, nie w kulturach pierwotnych. „Śmierć inicjacyjna jest niezbędna dla <<zapoczątkowania >> życia duchowego. Jej funkcja winna być rozumiana w odniesieniu do tego, co przygotowuje: do narodzin do wyższego sposobu życia. (...)śmierć inicjacyjną symbolizują często ciemności, Noc kosmiczna, macica telluryczna, chata, brzuch potwora itp. Wszystkie te obrazy wyrażają raczej cofnięcie do stanu przedformalnego, do utajonej modalności (dopełniającej przedkosmogoniczny <<chaos>>) niż zupełne unicestwienie (w znaczeniu, w jakim, na przykład, członek współczesnych społeczeństw postrzega śmierć). Te obrazy i symbole rytualnej śmierci powiązane są z kiełkowaniem, embriologią: wskazują już na przygotowanie do nowego życia” (1997, Eliade, s.12).


Przykładowy opis symbolicznej śmierci można znaleźć u Bettelheima (1989, s.230-231). „W zachodniej części wyspy Seram (Jest to jedna z wysp indonezyjskich) chłopcy w wieku dojrzewania przyjmowani są do stowarzyszenia kakiańskiego. (...) Dom kakiański to podłużna, drewniana szopa, postawiona w najciemniejszej gęstwinie lasu i zbudowana tak, aby nikłe światło przedostające się do wnętrza nie pozwalało dojrzeć, co się w niej dzieje. (...) Tu właśnie (...) przyprowadzeni są chłopcy ze związanymi oczami, a wraz z nimi przybywają rodzice i krewni. (...) Za każdym razem, kiedy kolejny chłopiec znika we wnętrzu szopy, słychać głuchy odgłos uderzenia i rozlega się straszliwy krzyk, przy czym przez dach wylatuje zakrwawiony miecz czy oszczep. Jest to dowód, że chłopcu odcięto głowę i że zły duch zabrał go na tamten świat. (...) Na widok zakrwawionej broni matki zaczynają płakać i lamentować, że zły duch zamordował dzieci. (...) Podczas pobytu w domu kaikańskim (...) mężczyzna, który przewodzi chłopcom (...), zakazuje im pod karą śmierci (...) wyjawić kiedykolwiek, co się w nim działo. (...) Tymczasem matki i siostry chłopców, opłakując ich, wracają do domu, pogrążone w żałobie”. Ciemny, wydłużony szałas może symbolizować tutaj łono, z którego dzieci narodzą się ponownie, już jako mężczyźni.


W inicjacji szamańskiej w szałasie na odludziu następuje symboliczne „poćwiartowanie” młodego adepta, a następnie ponowne go „poskładanie”. „Zasadniczy schemat – inicjacji poprzez śmierć – pozostaje (...) bez zmian, powtarzają się także często pewne motywy. Ciało zostaje więc rozerwane żelaznymi hakami i porżnięte nożami (które mogą być później wyobrażone na szamańskim kostiumie), kości zaś dokładnie obrane z mięsa. Będzie się ono gotować w kotle, by potem zostać spojone na nowo za pomocą żelaza. Płynne składniki muszą być usunięte, aby na ich miejsce można było wlać nową krew, także oczy zostają wyłupione i zastąpione nowymi, którymi szaman będzie mógł widzieć duchy; przez przebite uszy będzie słyszeć i rozumieć mowę ptaków i roślin. Przy końcowym zlepianiu ciała nie może brakować żadnej z kosteczek szkieletu, w takim razie musi umrzeć któryś z krewnych szamana, aby dostarczyć brakującej części” (1979, Wasilewski, s. 58-59). Wszystkie te czynności wykonuje szaman-opiekun neofity, u którego kandydat kształcił się przez kilka lat.


Podsumowując, można powiedzieć, że w plemionach pierwotnych, na tym etapie inicjacji dokonuje się oderwanie od przeszłości, poprzez odebranie neofitów od matek, które do tej pory się nimi opiekowały, a także poprzez śmierć symboliczną, podkreśloną czasem ranami symbolicznymi.

 

Etap IV (C > D )

W etapie tym jednostka pozostaje poza społeczeństwem, zawieszona w pewnym sensie w czasie, pomiędzy przeszłością i przyszłością. Na tym etapie przeważnie następowały nauki, zapoznanie się z magiczną tradycją plemienia. Jednocześnie w inicjacji dojrzałościowej, inicjowani uważani byli za zmarłych, uważano, że znajdują się w zaświatach i z nadzieją czekano na ich odrodzenie i powrót, niemniej rodzina neofity pogrążona była w żałobie.


W tym czasie neofici, przebywając w oddaleniu najczęściej uczyli się tajemnej mitologii plemienia, wykonywali czynności i ryty, które były im wcześniej nie znane. Zatem na tym etapie najczęściej była realizowana funkcja edukacyjna inicjacji, a z pewnością też funkcja integracyjno-różnicująca. Neofici mają okazję zapoznać się z rzeczami, których nikt inny – poza inicjowanymi – nie może znać. Czas trwania inicjacji rozkłada się bardzo różnie – od jednego dnia aż do kilku miesięcy (np. w przypadku plemienia Joktsów Nutunutu okres odosobnienia trwał ponad 2 miesiące [1984, Dajczer, s.60]). Przy dłuższym okresie trwania inicjacji, jest szansa, że zacieśnią się też wyraźnie więzi między inicjowanymi. „Jest niewątpliwie prawdą, że wspólne przeżycia inicjacyjne często dają początek powstawaniu grup rówieśniczych, których członkowie są ściśle ze sobą związani. U Masajów we wschodniej Afryce, wszyscy, którzy przeszli inicjację w czteroletnim przedziale czasowym, związani są na całe życie i mają liczne wzajemne zobowiązania. Między członkami takich zbliżonych wiekiem grup istnieją bezspornie silne więzi emocjonalne, oparte na wspólnych przeżyciach łączących się z zaspokojeniem głębokich potrzeb emocjonalnych właściwych okresowi dorastania, to jest na wspólnych przeżyciach podczas inicjacji” (1989, Bettelheim, s.239). Dodatkowym istotnym elementem jest zapewne to, że - podobnie jak w badaniach Aronsona i Millsa, przedstawionych w rozdziale drugim – przykre doznania związane z ranami symbolicznymi i śmiercią symboliczną, mogły być niwelowane na tym poziomie i - poprzez redukcję dysonansu poznawczego - mogły prowadzić do lepszej subiektywnej oceny grupy, do której – poprzez inicjację – neofita dąży.


Ważnym elementem są także tzw. próby inicjacyjne. Polegają one przeważnie na umartwianiu ciała. U Indian północnoamerykańskich, a zwłaszcza kalifornijskich powszechne jest tzw. „poszukiwanie wizji”. Jest to w dużej mierze inicjacja samodzielna. Polega ona na tym, że po całonocnym oczyszczeniu w „szałasie pary” neofici oddalają się bez picia i jedzenia, a także bez broni w odludne miejsce, gdzie wyczerpani fizycznie z powodu głodu i pragnienia spędzają kilka dni oczekując wizji, która się przeważnie objawia jako efekt halucynacji wycieńczonego organizmu (1984, Dajczer). Próby inicjacyjne mają przede wszystkim na celu doprowadzenie neofity do określonego stanu psychicznego, który „pozwala” im na „spotkanie z bóstwem”, a więc doznać wrażeń o wysoce religijnym znaczeniu. Nie bez powodu Eliade inicjację dojrzałościową określa mianem pierwszego prawdziwego doświadczenia religijnego (1989, Eliade, s. 13).


Innymi słowy w tym etapie tworzy się nowa jednostka, odbudowuje swoje ego w zupełnie nowych wartościach, wartościach, w które jest stopniowo wtajemniczana, doznając też wysoce ekstatycznych doznań czy to pod wpływem fizycznego wycieńczenia czy też środków halucynogennych. Ucząc się i – niejako – tworząc siebie na nowo w towarzystwie innych neofitów, jednostka jest w stanie łatwo się zintegrować z resztą grupy, tworząc silny związek na resztę swojego życia.

 

Etap V (D > E )

„(...)nazajutrz lub dwa dni później (po rytuale śmierci symbolicznej – przyp. J.L.) mężczyźni, którzy dozorowali chłopców czy patronowali im, przybywają do wioski ze szczęśliwa nowiną, że zły duch wskutek wstawiennictwa kapłanów, przywrócił życie chłopcom. Mężczyźni przynoszący tą wiadomość są wyczerpani i okryci błotem, jak posłańcy, którzy przychodzą prosto z piekła” (1989, Bettelheim, s.232).


Etap ten poświęcony jest ponownym „narodzinom” neofity. Po śmierci symbolicznej i okresie odosobnienia, gdy prowadzący inicjację uznają, że neofita wie już wystarczająco dużo i można go przyjąć do grupy celowej, następuje powrót jednostki do społeczności w nowej już roli społecznej. Wcześniej jednakże neofita jest surowo pouczony o tym, że wszystko w czym brał udział ma pozostać jego i grupy tajemnicą. Czasami symboliczne jest zachowanie nowych mężczyzn lub członków tajemnych grup tuż po powrocie do społeczności – zachowują się oni jak świeżo narodzone dzieci. „W południowej Afryce chłopcy zrzucają ubiory i zmieniają sposób mówienia. (Podobnie dziecko przychodzi na świat niemal bez włosów, nagie i nie umiejąc mówić.) W plemieniu Damara wiek mężczyzny oblicza się od daty obrzezania, poprzednie lata nie wchodzą do tego rachunku. Inny zwyczaj, bardzo rozpowszechniony, to nadawanie osobie inicjowanej nowego imienia, co ma szczególną wagę, jako że między jednostką a jej imieniem istnieje w społecznościach przedpiśmiennych ścisły związek, a nadto imieniu przypisuje się często funkcje magiczne. Laubscher podaje na przykład, że w południowej Afryce chłopcy po obrzezaniu otrzymują nowe imiona i że zgodnie z panującym tam milczącym przekonaniem dzięki temu zabiegowi zaczynają oni nowe życie” (ibidem, s.238-239). Podkreślany jest więc fakt ponownych narodzin, jako nowy członek społeczności.

 

 

 

 

TEXT SPAKOWANY





 
 
 
 
 
 
 
 


Anno Domini 2004+++webmastering-alives